RSS
wtorek, 17 lipca 2012

W życiu Matki Pszczoły wszystko lubi się dziać równocześnie. Tak było i tym razem. Przebywając w szpitalu Matka Pszczoła dostała zaproszenie do swojej pierwszej, długo oczekiwanej, kampani w Streetcom (Matka Pszczoła wspominała w jednym z pierwszych wpisów na blogu, że się zapisała, bo dlaczego by nie spróbować czegoś potestować).

Matka Pszczoła od dziecka jest bardzo wyczulona na zapachy. Czuły węch przysparza jej wielu kłopotów - wystarczy wizualizacja wielu publicznych toalet, kolejki w markecie, przejażdżka autobusem w upalny dzień, by nos Matki Pszczoły rozpoczął swój protest. Dlatego Matka Pszczoła otacza się przyjemnymi zapachami. Kosmetyki nie tylko muszą być skuteczne, muszą przede wszystkim spełniać kryteria zapachowe, wyznaczone przez nos Matki Pszczoły.

Ogromną frajdę sprawiło Matce Psczole testowanie odświeżaczy, które otrzymała w liczbie 6-ciu.

Oczekując na paczkę Matka Pszczoła obejrzała reklamę...

 

... i stwierdziła, że jest mocno naciągana.

Kiedy jednak Matka Pszczoła spróbowała odświeżacza Ambi Pur Freshelle w akcji, a ekstremalnych sytuacji zapachowych jest wiele - patrz na przykład kupy Trutnie Trzeciego, to Matka Pszczoła stwierdziła, że w reklamie mieli rację. Odświeżacze nie maskują zapachu, ale zastępują go nowym - przyjemnym - jednym z sześciu do wyboru. Matce Pszczole najlepiej oddycha się na łące, czyli przy Kwiatach i Wiośnie, oraz nad morzem, czyli z Oceanem i Wiatrem.

Matka Pszczoła jest szalenie zadowolona z działania nowej linii odświeżaczy i nadal nie może się nadziwić właściwości eliminacji przykrego zapachu, w miejsce dotychczasowego tworzenia mieszanki z nadal wyczuwalnym nieprzyjemnym tłem. Niewiarygodne, ale i nie tanie.

 

I tak Matka Pszczoła się bawi przez ostatnie kilka tygodni - za mocno pachnie obiadem - Matka Pszczoła psika i już nie czuć intensywnego zapachu gotującej się zupy lub pieczonej ryby, przewija Trutnia Trzeciego - znów psika, wyciera pupę Trurniom numer Jeden i Dwa - psika ile sił, zalatuje coś z pobliskiej oczyszczalni ścieków - Matka Pszczoła wącha kolejną porcję zapachu. I Matka Pszczoła już sobie nie może wyobrazić co to będzie, jak się jej odświeżacze do testowania skończą... Nosek Pszczelej Matki mocno będzie za nimi tęsknił.

wtorek, 03 lipca 2012

Matka Pszczoła cały pobyt na Dziecięcym Oddziale Onkologicznym najchętniej wymazałaby z pamięci. No ale się nie da. I choroby Trutnia Trzeciego też odmienić  się nie da.

By mimo wszystko zapamiętać ten trudny czas pozytywnie, Matka Pszczoła postanowiła napisać o komplementach.

- Pani ma trójkę dzieci? Niemożliwe! - wykrzykiwały spotykane towarzyszki niedoli, czyli matki chorych dzieci, gdy schodziło na opowiadanie o rodzinie.

- Wygląda pani na młodą matkę tego jednego dziecka - dodawały niektóre.

A żeby już całkiem rozrzewnić serce Matki Pszczoły, padały słowa:

- Nigdy bym nie pomyślała, że ma pani więcej dzieci, zajmuje się nim pani z takim oddaniem, że myślałam, że tylko jego pani ma.

Jedynie takie urywki zdarzeń, rozmów, relacji chciałaby Matka Pszczoła zapamiętać na dłużej.

Bo warto czasem osłodzić swoją pszczelą codzienność komplementem, a jeśli w dodatku dotyczy wyglądu Matki Pszczoły, ocenionego na 25 lat, to można się nim nawet delektować.

sobota, 30 czerwca 2012

Matka Pszczoła w połowie czerwca zapomniała o wielu sprawach i wielu terminów nie dotrzymała.

Między innymi zapomniała, że prowadzi bloga, choć pisać tu bardzo lubi i po znacznikach "Lubię to!" pod notkami wnioskuje, że Ktoś czyta to, co Matka Pszczoła tu wypisuje (hop! hop! jest tu kto ?!).

Matka Pszczoła o swoim blogu nie zapomniała ot, tak sobie. Stało się bowiem coś, co wywróciło życie Matki Pszczoły do góry nogami.

 

I tu Matka Pszczoła (i nie tylko) ma bardzo dużo szczęścia, bo mogło nie tylko wywrócić świat Matki Pszczoły do góry nogami, ale jeszcze przekręcić przez praskę i dokładnie wyżymać.

To "coś" to podejrzenie białaczki u Trutnia Trzeciego.

Dlatego proszę się nie dziwić, że Pszczoła Matka nawet o swoim blogu zapomniała. Matka Pszczoła przebywała z Trutniem Trzecim w Centrum Onkologii i głównie czekała na kolejne wyniki...

Zdiagnozowano niestety praktycznie nieuleczalną chorobę, z którą trzeba się pogodzić, trzeba kontrolować, trzeba leczyć, trzeba czasem chodzić do szpitala, ale sama w sobie nie jest śmiertelna, choć niekontrolowana może być przyczyną poważnych (nawet śmiertelnych) powikłań. Ale nie jest to białaczka! I Matka Pszczoła wraz z Trutniem Trzecim nie musi pozostać przez dwa najbliższe lata w szpitalu! Nie musi przebywać w reżimach sanitarnych! Nie musi patrzeć jak chemia spływa do ciała jej dziecka, choć bez sterydów być może się nie obejdzie...

Życie Matki Pszczoły i wszystkich Trutni powoli wraca na utarte szlaki, choć do tych utartych doszły też nowe, czasochłonne, cotygodniowe i męczące. Ale jesteśmy w domu, razem, i mamy nadzieję, że będzie dobrze.

wtorek, 12 czerwca 2012

Matka Pszczoła zazdrości (nie w sensie negatywnym, ale też chciałaby mieć) innym kobietom...

... matki, z którą można porozmawiać o uczuciach, o tym, co niewidzialne i nieuchwytne, w miejsce tego, co trzeba zrobić

... siostry i wszystkiego, co z miłością siostrzaną jest związane

... teściowej, z którą można zawiązać nić porozumienia

... szwagierki w ogóle, a szczególnie takiej, na której można polegać, porozmawiać, podrzucić dzieci, wymienić się przepisem na ciasto

... a nade wszystko córki, malutkiej kobietki w domu pełnym li i jedynie Trutni...

 

 

sobota, 09 czerwca 2012

Wczoraj wieczorem zasiedliśmy przed telewizorem w celu obejrzenia Meczu Otwarcia. Na tapczanie siedzieli kolejno od lewej: Truteń Pierwszy, Matka Pszczoła z Trutniem Trzecim na kolanach, przy czym Truteń Trzeci był zwrócony twarzą w stronę twarzy Matki Pszczoły, a odwrotną częścią ciała w stronę ekranu, Truteń Drugi, Truteń Czwarty.

Rodzinne oglądanie meczu, nawet naszej Reprezentacji, to sprawa zaiste trudna i uciążliwa.

Zacznijmy od Trutnia Trzeciego, który to zwrócony był twarzą w stronę przeciwną niż reszta rodziny. Większość czasu, który spędził "oglądając" mecz, uprzyjemniał sobie ściągając okulary z nosa Matki Pszczoły, odpychając dwa trochę starsze od siebie Trutnie, w momencie kiedy to chciały przytulić się do Matki Trutni trzech, skacząc na kolanach ciągle tej samej Matki, ciągnąc za najpiękniejsze włosy świata... W momencie osiągnięcia swym odwłokiem podłogi w nagrodę za wszelkie dokonania na kolanach Matki Pszczoły Truteń Trzeci wszczynał alarm zagłuszający nawet doping kibiców i wspinał się powtórnie na kolana, które błyskawicznie zajął już czyhający na okazję Truteń Drugi.

Wspomniany Truteń Drugi niezbyt był zainteresowany meczem. Był zainteresowany wzbudzaniem zazdrości Trutnia Trzeciego, a przy okazji przytulaniem do Matki Pszczoły - dwie pieczenie na jednym ogniu.

Truteń Pierwszy cały mecz oglądał z wypiekami na twarzy, wszak to pierwsze takiej rangi wydarzenie sportowe, które jest w stanie świadomie śledzić i zrozumieć, o co tu chodzi. Mecz, jaki był, każdy widział, więc Truteń Pierwszy zaobserwował zastosowanie większości, jak nie wszystkich, terminów piłkarskich w praktyce. I stawiał pytania od sztandarowego: "A co to jest spalony?" po "Dlaczego prawie każdy Grek ma brodę?"

Truteń Czwarty czekał na ten mecz i zasiadł z nadzieją spokojnego napawania się sportowym widowiskiem. Widowisko było, a jakże, no ale spokoju w otoczeniu reszty Trutni na próżno było szukać. Posyłał więc westchnienia ku Niebiosom, ot, takie na przykład: "Dlaczego ja nawet MECZU w spokoju obejrzeć nie mogę?!" A Matka Pszczoła w tym miejscu przypomni Drogim Czytelnikom, że to wokół Matki Pszczoły stłoczyły się Trutnie od Pierwszego do Trzeciego, i to o jej względy szturchając się zabiegały, a Truteń Czwarty miał, zdaniem Matki Pszczoły, wyjątkowy spokój.

A Matka Pszczoła... też oglądała, emocjonowała się, bo Matka Pszczoła należy to tych kobiet, które nie dość, że wiedzą, co to jest spalony, to nawet potrafią go zauważyć. Niestety Pszczoła Matka spokoju zupełnie nie miała. Bo znosiła to wszystko, o czym już wspomniała, dodatkowo kupę przwinąć musiała, pić zrobić, mleczko przygotować, bananem nakarmić, majtki suche podać, zabawkami jakimiś marudy zainteresować. W przerwach między tymi czynnościami Matka Pszczoła mogła rzucić okiem na mecz. I Matka Pszczoła nie wie, co bardziej podnosiło jej ciśnienie - zachowanie domowych kibiców, czy sytuacje na boisku. A za kilka dni będzie jeszcze bardziej emocjonująco...

 

wtorek, 05 czerwca 2012

Matka Pszczoła konkursach i loteriach w życiu swym barwnym brała udział rzadko. Zazwyczaj nic nie wygrywała. Raz, raz jeden udało się Matce Pszczole zdobyć koszulkę reklamową Miasta Plusa.

Pamiętacie? W czasach młodości Matki Pszczoły istniała społeczność ludzi posiadających telefony komórkowe u jednego z operatorów i Matka Pszczoła, zdecydowanie wtedy Nie-Matka, założyła sobie tam konto. Najdziwniejsze w całej akcji z kontem w owym Mieście jest to, że Nie-Matka nie posiadała wówczas w domu rodzinnym dostępu do internetu, a konto w Mieście Plusa miała, ba nawet jedną znajomość na odległość utrzymywała (o tej znajomości koniecznie musi napisać przy innej okazji), w dodatku Nie-Matka dała radę przy okazji odpowiedzieć na jakieś pytanie i w nagrodę otrzymać koszulkę. Koszulka nigdy nie noszona przeleżała w szafie lat wiele i doczekała się premiery w czasie pierwszej ciąży już prawie Matki Pszczoły (pierwszą ciążę i wszystkie kolejne także zostawimy sobie na inne okazje).

Teraz na "stare" lata w  początkach maja Matka Pszczoła wzięła udział w konkursie po raz pierwszy od lat wielu. Tym razem do Matki Pszczoły przyszedł mail z informacją, że rozdają smartfony, wystarczy tylko napisać, dlaczego tego smartfona chciałoby się otrzymać. I Matka Pszczoła niewiele myśląc, zapewniam, że bardzo niewiele, bo była już 23:30, a Matka Pszczoła świadoma była, że następnego dnia, jak co dzień, Truteń Trzeci urządzi pobudkę o 5:30, więc bardzo niewiele myśląc Matka Pszczoła napisała krótko w kilku zdaniach, że smartfona otrzymać powinna.

Jakie było zdziwienie Matki Pszczoły, gdy miesiąc później odbierając rutynowo maila, Pszczoła Matka dowiedziała się, że tego oto smarfona wygrała:

I leży sobie on teraz koło Matki Pszczoły i oczy cieszy, i serce raduje, i aż wierzyć się nie chce, że jest (dotąd bowiem Matka Pszczoła model telefonu miała z prehistorii wręcz). Stała się więc Matka Pszczoła Pszczołą Matką mobilną.

poniedziałek, 14 maja 2012

Matce Pszczole udało się wreszcie wyspać.

Od razu lepiej się żyje.

A jak się lepiej żyje, to się Pszczoła Matka wypowie. W bardzo gorącej sprawie.

O proszę:

 

Po tej okładce podniosło się wręcz światowe larum. Zwolenniczki długiego karmienia piersią skaczą do oczu przeciwniczkom. I vice versa.

Podobnie dzieje się, gdy na forach dla mam poruszy się temat wczesnego/późnego nocnikowania, używania pieluszek jednorazowych/wielorazowych, karmienia słoiczkami/gotowania dla niemowląt, podawania dzieciom słodyczy/kompletnego wykluczenia ich z jadłospisu, a gdy poruszymy temat konsekwecji lub wychowania bliskości... Oj dzieje się, dzieje.

Wracając do karmienia piersią. Matka Pszczoła karmiła swych Trutni Pierwszego, Drugiego i Trzeciego piersią do około roku. Gdy tracili zainteresowanie tym sposobem karmienia i przestawali się domagać, Matka Pszczoła nie przypominała, nie starała się karmić dłużej dla idei, bo widziała, że jej Trutniom karmienie piersią w okolicach roku przestwało być niezbędne. I Marka Pszczoła uważa, że postąpiła słusznie.

Jednak Matka Pszczoła nigdy, ale to prze nigdy, nie potępiała tych matek, które karmiły krócej, a nawet wcale, lub karmiły dużo dłużej. Matka Pszczoła uważa, że każda matka, która kocha swoje dziecko, dba o nie, pragnie dla dziecka wszelkiego dobra, podejmuje decyzje, które dla niej i dla jej dziecka są najlepsze i słuszne. W wychowaniu człowieka nie ma jedynej słusznej drogi, którą każdy powinien podążać. Droga moja i mojego dziecka jest jedyną w swoim rodzaju i niepowtarzalną, patrząc nawet na moją tylko trójkę. Każda matka i jej dziecko jest inne. Matka podejmuje decyzje, mając zupełnie inne przesłanki, zupełnie inne poczucie komfortu i inne priorytety. Inne niż moje, nie znaczy, że gorsze.

Dlatego, moje drogie Mamy, nie skaczmy sobie do oczu. Uwierzmy, że myślące inaczej też chcą dobrze dla swoich dzieci. Najważniejsze, by matki kochały swoje dzieci, a wszystkie inne różnice w pielęgnacji, to zwyczajne szczegóły, które nie powinny nas dzielić, lecz ubogacać.

 

czwartek, 10 maja 2012

Matka Pszczoła kilka razy w życiu słyszała takie pytanie:

"Co zrobiłabyś, gdybyś wiedziała, że za godzinę będzie koniec świata?"

Matka Pszczoła od zawsze czuła, że nie zrobiłaby nic szczególnego. Matka Pszczoła nie chce żałować, że zaniedbała coś naprawdę ważnego, dlatego wszystkich których kocha, informuje co dnia, przeprasza, gdy zrobiła coś nie tak, dziękuje za obecność, dobre słowo, gest sympatii. Nie jest Matka Pszczoła chodzącym ideałem, ale stara się swoje sprawy rozwiązywać na bieżąco, nie zostawiać na później.

Matka Pszczoła myśli sobie, że przez ostatnią godzinę przed końcem świata nie musiałaby niczego nadrabiać. Dlatego Matka Pszczoła spędziłaby ją piekąc muffinki. Akurat godzina wystarczy by upiec i skosztować efektów swojej pracy. Muffinki... jogutrowe... z czekoladą. I niech się dzieje co chce.

A dlaczego takie rozważania zagościły w głowie Pszczoły Matki?

Bo Matka Pszczoła czytała Trutniom "Kometę nad Doliną Muminków" i czytając odnalazła kogoś, kto zachowałby się jak ona sama...

W dniu, w którym na Dolinę Muminków spaść miała kometa i zrównać ją z ziemią, Mama Muminka postanowiła zrobić tort dla swojego ukochanego syna.

Matka Pszczoła czytając wzruszyła się ogromnie. Poczuła, że Mama Muminka zrozumiałaby marzenie Matki Pszczoły na ostatnią godzinę świata. I razem zrobiłyby muffinki. I razem je zjadły. Przyjemnie przy tym gawędząc, o tym i o owym, z optymizmem patrząc na to, co nieuniknione.

Dobrze odnaleźć bratnią duszę. Choćby nawet w książce dla dzieci.

Ilustracja: Copyright Moomin Characters TM

wtorek, 08 maja 2012

Matka Pszczoła trzymała się od Euro 2012 z daleka. Z wzjemnością, bo i Euro omijało Matkę Pszczołę szerokim łukiem. Matka Pszczoła mieszka bowiem w tym rejonie Polski, gdzie nie budowano ani stadionów ani nie równano ziemi pod autostrady.

Tak sobie żyliśmy z Euro w bezpiecznej odległości, niewiele o sobie myśląc, aż tu nagle Matka Pszczoła przeczytała wzniosły tytuł hymnu narodowego na czerwiec i lipiec tego roku. Najpierw Matka przeczytała i czym prędzej posłuchała:

Sam tytuł zrobił na Matce piorunujące wrażenie. Rodacy - pomyślała Matka Pszczoła - czym Wy tą naszą Ojczyznę promować chcecie?! Potem Matka posłuchała i pooglądała. I wtedy się Matka serdecznie uśmiała - Rodacy macie chociaż poczucie humoru i fantazję. Ciepłe uczucia wzbudziły w Matce te kobieciny ubrane w stroje ludowe z przejęciem wyśpiewujące o cudzie zwycięstwa naszych dzielnych chłopców. Swojsko i radośnie, niech Wam będzie Rodacy.Wielkie wrażenie nowa piosnka nasza narodowa na Trutniach uczyniła, skakali, tańcowali i nawet tekstu się uczyli. No Rodacy - uczyć się tekstu, uczyć, każdy ma szansę się nauczyć - pomyślała Matka Pszczoła. Nawet najmniejszy Truteń refren śpiewać potrafi. Piosnka, wyrażając się językiem tejże, całkiem spoko, dla Pań Jarzębinowych szacun.

Tylko jednego Matka Pszczoła nie potrafi zboleć. Co oznacza "koko"? Czy służyć ma zbudowaniu swojskości klimatu, stawiając reszcie świata przed oczy obraz polskiej zagrody, bo podejrzewa Matka Pszczoła, że wszędzie koko-szki gdaczą tak samo. Matka Pszczoła, gdy widzi takie koko-szki, nie może pozbyć się równoległego wyobrażenia tego, co te koko-szki pod nogami naszymi zrobiły. Oby reszta świata miała inne koko-skojarzenia niż Pszczoła Matka. Wtedy będzie dobrze, choć pewnie nie wygramy.                                                                                                                   

poniedziałek, 07 maja 2012

Skończył się długi weekend. I Matka Pszczoła jak zwykle ma syndrom. Syndrom po-długo-weekendowy. Nie to żeby Pszczoła Matka musiała wracać do pracy. Nie, tego Matka Pszczoła nie musi. Pozostaje bowiem na rozwlekłym już bardzo urlopie wychowawczym. Ale czuje się jakby wracała.

I tu objawia się syndrom.

Matka Pszczoła musi nadgonić pranie, bo podczas  drugiej części, czyli tej która nastąpiła po najeździe gości i nadrobieniu zaległego prania, długaśnego weekendu jakoś tak znów czasu nie było by prać, musi doprowadzić dom do porządku jako takiego (podkreślić należy jako takiego) ponieważ porządek, który zaprowadziła Matka Pszczoła, rozmija się z jej wyobrażeniem o porządku. I tak się nie opłaca zaprowadzać porządku bardziej niż jako takiego, gdyż Trutnie Pierwszy i Drugi po powrocie z placówki wychowawczej, nim Matka Pszczoła zdąży dwa razy machnąć skrzydełkiem, unicestwią owoce współpracy Matki Pszczoły i odkurzacza bądź mopa lub też innej ściery. Matka Pszczoła musi również nadrobić zaległości korespondencyjno- i blogolubne, ponieważ Matka Pszczoła zdążyła już kilka blogów polubić, ale odezwać się nie odważyła (to przez wrodzoną nieśmiałość, której Matka Pszczoła blogowo jeszcze nie pokonała). Wszystko to Matka Pszczoła wykonywała z ciężarem fizycznym, czyli przyczepionym do nogi Trutniem Trzecim, zdecydowanie nie mającym zamiaru puścić jej nogawki od spodni, które Matka Pszczoła przywdziała ze względu na pogorszenie pogody, oraz ciężarem psychicznym w postaci wspomnianego syndromu po-długo-weekendowego.

Matka Pszczoła nosi się z przekonaniem, że jutro sydrom będzie już słabszy, a po jutrze jeszcze osłabnie, wszak powrót na codzienną orbitę w tej czy innej pracy kiedyś w końcu następuje, prawda?

 
1 , 2